Finał Pucharu Polski pomiędzy Lechem a Arką przeszedł do historii. Dlaczego kopciuszek ograł wilka ? – www.mojapilka.pl

Finał Pucharu Polski pomiędzy Lechem a Arką przeszedł do historii. Dlaczego kopciuszek ograł wilka ?

Kluczbork – miasto żyjące piłką nożną. Dlaczego Miejski Klub Sportowy jest wizytówką Opolszczyzny ?
28 kwietnia 2017
Dokąd zmierza Śląsk Wrocław ? Czy klub o wielkiej tradycji utrzyma się w najwyższej klasie rozgrywkowej ?
19 maja 2017
Pokaż wszystkie

Finał Pucharu Polski pomiędzy Lechem a Arką przeszedł do historii. Dlaczego kopciuszek ograł wilka ?

Kilka dni temu a dokładnie we wtorek 2 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie odbył się Finał Pucharu Polski pomiędzy „wilkiem” z Poznania a „kopciuszkiem” z Gdyni. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że „wilk” toczy zaciętą batalię o Mistrzostwo Polski a „kopciuszek” będąc beniaminkiem ekstraklasy walczy o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dwa zupełnie inne światy. Dwa zupełnie inne cele. Dla jednych wręcz obowiązek zdobycia trofeum a dla drugich totalny kosmos bez cienia szans. Ale ten „kosmos” stał się faktem.

Chyba nie trzeba przypominać jak zakończyło się to starcie. Wygrana Arki nie powinna dziwić. Futbol widział już nie jedno. Kibicie we wtorkowy wieczór podczas Święta Flagi Narodowej przecierali oczy ze zdumienia. Jak to mogło się stać, że Lech Poznań będąc już trzeci raz z rzędu w Finale Pucharu Polski przegrywa i zamiata stary jak świat stereotyp pod tytułem „do 3 razy sztuka” pod dywan ? W tym po prostu trzeba być mistrzem i niewątpliwie Lech w tym dniu stał się swego rodzaju „mistrzem” choć pucharu nie zdobył. Taki jest sport czy taka jest piłka ? No właśnie, warto odpowiedzieć sobie na to pytanie. Dlaczego „kopciuszek” ograł „wilka” ? Postaram się odpowiedzieć 😉

Warto na samym początku nadmienić, że mecz Lecha z Arką był meczem przyjaźni. Kibicie obu drużyn żyją w zgodzie. Prawdopodobnie zgoda ta udzieliła się także piłkarzom podczas meczu finałowego ponieważ zawodnicy w ogóle nie robili sobie krzywdy na boisku. Oszczędzali się. Całe widowisko nie porwało. Dużo gry górą, niecelne podania, sporo biegania i na tym kończy się ta bieżnia. Oczywiście w pierwszej połowie przewagę w akcjach ofensywnych posiadali piłkarze Lecha ale wszystkie te sytuacje nie przerzuciły się na gole. Pierwsza połowa była po prostu słaba. Według mnie druga połowa była już męczarnią obu zespołów. Niby im się chciało a tak naprawdę wyglądało to całkiem niemrawo. W tym spotkaniu zauważyłem jedną rzecz. Nie istniał „Pan Piłkarz” Dawid Kownacki, który został zmieniony po niespełna 75 minutach gry. Chłopak był totalnie niewidoczny. Generalnie to uważam, że byłoby lepiej jeśli trener Lecha dałby szansę gry jakiemuś chłopcu z akademii piłkarskiej. Wydaję mi się, że byłby ten chłopiec także niewidoczny ale przynajmniej zapisałby sobie Finał Pucharu Polski do życiorysu. Jest w tym może trochę ironii ale jak tutaj nie ironizować skoro klub faworyzowany i pompowany sukcesem nie odnosi tego sukcesu w końcowym rozrachunku. Kolejnym aspektem, którego również nie byłem w stanie zrozumieć to brak w wyjściowej jedenastce Szymona Pawłowskiego. Moim zdaniem to jedyny piłkarz Lecha, który ofensywę i motorykę ma wszczepioną w DNA. Ten człowiek gdy wszedł w końcówce regulaminowego czasu gry wniósł sporo ruchliwości w grze swojej drużyny. Był niesamowicie zmotywowany i wiedział jakie zadania ma spełniać w grze ofensywnej. Powinien być wpuszczony na boisko znacznie wcześniej.

Mecz nie zapowiadał „katastrofy poznańskiej”. Sam byłem zaskoczony gdy w dogrywce z fajnie skonstruowanej akcji Arki Gdynia do bramki głową trafił Rafał Siemaszko. Była to bowiem jedna z nielicznych sytuacji bramkowych drużyny z trójmiasta, która okazała się ciosem dla przeciwnika. Ale to jeszcze nic. Minęło zaledwie 5 minut i zaraz potem Arka wyprowadziła bardzo szybko piłkę ze swojej połowy po czym Luka Zarandia popędził z futbolówką prawą stroną boiska omijając jeszcze bezmyślnie zachowującego się Łukasza Trałkę, który chciał sfaulować piłkarza Arki a ten omijając go złamał akcję lekko do środka wbiegając prosto w pole karne, przeszedł jeszcze dwóch zawodników Lecha i oddał celny strzał na bramkę lewą nogą. W tym momencie było już 2:0. Cios numer 2, cios nokautujący przeciwnika. Co prawda „Amica Poznań” jeszcze strzeliła kontaktową bramkę chcąc nawiązać walkę i doprowadzić do remisu ale bezskutecznie.

Stało się ! Beniaminek Ekstraklasy – Arka Gdynia wygrywa Puchar Polski ! Jaki z tego morał ? Nigdy nie bądź pewien zwycięstwa zwłaszcza jeśli grasz z dużo niżej notowanym rywalem. Nigdy nie pompuj balona o nazwie „zwycięstwo” bo nigdy nie osiągniesz swojego celu. Nigdy nie wymachuj banknotami NBP, bo wtedy pokazujesz, że bardziej jesteś burakiem niż wielką, piłkarską marką na mapie Polski. Arka Gdynia pokazała charakter, pokazała walkę do ostatniej minuty mimo, że cały mecz była tylko cieniem. Arka udowodniła, że pieniądze to nie wszystko i potwierdziła, że od 2 maja 2017 roku „kopciuszek” z trójmiasta buduje mądrze swoją autorską markę bez zbędnego przepychu. Trzymam kciuki za utrzymanie się tego zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Źródło zdjęć: www.pzpn.pl

2 Komentarze

  1. Sporttiw.pl napisał(a):

    Witam,

    Lechici mieli za krótkie korki a trawa była za wysoka:) Oczywiście żarty żartami ale skuteczność w Polskiej piłce jest na bardzo niskim poziomie. Już pal licho, że podania niecelne, że mało dynamiki… Kłują w oczy również sytuacje w których napastnik boi się oddać strzał. Nie jest pewny tego co robi? Po tylu latach na boisku?

    Mecz Lecha z Arką to typowy pojedynek zająca z żółwiem… Lechici zachłysnęli się swoją „świetnością”… Wyszło jak wyszło. Gratulujemy marzycielom!

    Pozdrawiam

  2. Marcin Wołoszczak napisał(a):

    Dziękuje za wypowiedź 😉 Wciąż czekam aż polski futbol stanie się znacznie mocniejszy i znaczący na arenie międzynarodowej. Póki co poziom rzeczywiście odbiega od ideału. Więcej klubów pada i ledwo oddycha finansowo . Nie mówiąc już o zarządzaniu i ściąganiu zagranicznego szrotu. Przykładem jest chociażby Śląsk Wrocław. Zresztą już niebawem będzie mój autorski wpis na temat tego klubu, który wielkimi krokami zbliża się do zaplecza ekstraklasy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *